Tam, gdzie łączą się sfery... - forum

Nie jesteś zalogowany.

#1 2005-07-05 00:30:40

maed
Air Genasi
Od: Wieluń
Zarejestrowany: 2005-06-25
Posty: 470
Serwis

Kwiatki z sesji

Pomyłki, przejęzyczenia, dwuznaczność i niezamierzone żarty językowe zdarzają sie wszędzie, na sesjach RPG dziwnymi prawami natury prawie zawsze. Wklejajcie więc swoje kfiatki, pamiątając o tym, że żarty oparte na skrótach myślowych lub specyficznej cechy/ fragmentu historii postaci wymagają krótkiego i sensownego wyjaśnienia. Kwiatki oparte na samych przekleństwach 'raczej' nie mają prawa bytu. Wklejamy kwiatki SWOJE, celem zapobiegenia powstawania dziwnych oskarżeń i kłótni.


(moje kwiatki są przeklejone z innego forum, ale już tam były sygnowane moim nickiem, moimi danymi osobowymi i posiadają moją osobistą autoryzację :mrgreen: )


Sesja jednoosobowa. Mój bohater wchodzi do "całkiem porządnej karczmy" w Sigil (a jednak i takie się zdarzają). Do głowy wpada mi iście szatański pomysł. Mianowicie, mój bohater zamierzał (niemalże tradycyjnie) wziąść wódkę...
MG(szynkarz): W czym mógłbym Panu służy??
Ja(uśmiech): Zaczynam tłumaczyć cóś o pewnym rodzaju wódki, który pochodzi z jednego ze światów Pierwszej. Co najdziwniejsze, nie ma w nim magii, zaś planeta, na której rezydują mieszkańcy tego planu nazywa się jakoś na "Z". Wódka pochodzi z pewnego kraju, który słynie z jasnowłosych wojów, którzy są niezastąpieni w walce, buntach i piciu... wódka zaś nazywa się "żubrówka".
MG(szynkarz) uśmiecha się i postanawia podjąć grę: Ach, tak. Niestety, ostatnio mieliśmy problemy z potralami do tamtego świata... nie otrzymujemy stamtąd żadnych zamiówionych dostaw, ale wysypują się przez nie tony zboża... (po chwili dodaje)Ale, i z niego udało nam się wydestylować wódkę. Nazwaliśmy ją żytnia.

Nie wspominając o tym, że karczmarz polecić mi jako zagryzkę ogórki (=

Heh, ostatnia sesja. Mój bohater prowadzi sklep. Niestety, ktoś nas najpierw okradł (w moim sklepie! przy wszystkich drzwiach i oknach zamkniętych!), potem zaś zaczęły wlatywać do sklepu (wybijając szyby) strzały z pogróżkami. Mój bohater, po przeczytaniu pogróżek, poszedł do szklarza i kupił szyby. Po wstawieniu pierwszej, MG nagle rzuca kostką.
MG: Wstawiasz drugą szybę. Twój refleks pozwala ci ją jednak uchylić w ostatniej chwili, nim strzała lecąca w jej kierunku zdążyła ją rozbić.

Antymanczkinizm naszej drużyny:

MG: No, to ten rozdział przygody zamknięty, chcecie awansować?
Gracze (chórem): Niee...


Jak człowiek rozumuje po kilku godzinach gry:

MG: Znowu, portal aktywuje się, kiedy do niego podchodzisz.
Ja: Hmm... a może reaguje na coś z mojego ekwipunku?
MG: NIe wiesz tego.
Ja: Rozbieram się, zostawiając na sobie bieliznę.
MG: (z ironią) Portal może reagować na twoją bieliznę, na pewno...
Ja: ?ciągam bieliznę ((:

Planeshifter: (sprawdzając, co jest kluczem do portalu) Hmm, hmmm... taaak... tydzień abstynencji seksualnej (po tym, jak MG przeczytał Carnal knowledge in D&D nasi bohaterowie robili napraaaawdę dziwne rzeczy )
?otrzyk: No, sprawa jasna. Będziemy siedzieć przez tydzień u M. w sklepie i pić wódkę.


Mój bohater otrzymał pewien płaszcz, którym miał być gwarantem wypełnienia zobowiązań pewnej umowy. Jako, że z umowy się nie wywiązał, płaszcz zaczął wydzielać truciznę. Zaszyty był jakimiś kamiennymi niami, które za cholerę nie dawały się przeciąć. Desperacja doprowadziła do następującej sytuacji:

Ja: Hmmm... wygląda na to, że trzeba będzie mi uciąć głowę... hmm...
Gith: Ja to mogę zrobić.
Ja: Problemu nie będzie, mam w końcu ten pierścień 9 żyć... hmm... tylko tnij równo, dobrze?

"Czemu do mnie milczysz?"
"Biorę linę i się spuszczam" - rety, takie to oklepane, a niektórzy nadal się nacinają.

Dyskusja o tatuażu, który bardzo utrudniał życie naszej drużynie i średnio chciał zniknąć ze skóry mojego bohatera:
- Hmm, wiecie, powinniśmy spróbować wyciąć mu ten kawałek skóry (tatuaż - od lewego przedramienia, przez bok klatki piersiowej aż do bioder).
- Wiesz, ale on się wtedy pojawi w innym miejscu...
- Myślę, że kiedy pozbawimy go całej skóry...

Karteczka zostawiona w moim sklepie. (Varoth -> mój czeladnik)

"Mam czeladnika. Daj mi 1000 sztuk złota."
na odwrocie:
"żartowałem. Varoth"

Rozmawiamy z NPCką, która podróżuje z nami, po uprzednim zaznaczeniu, że przysłał ją jej brat (nasz "stary, dobry znajomy") w celu zabicia nas, choć nie od razu i tylko w wypadku wystąpienia pewnych warunków, etc, etc, bo rozkazy są skomplikowane.

G: Hmm... czy twój brat zastanawiał się nad tym, żebyś sprowadziła nas do niego w celu hmm... ułożenia się?
NPCka: Nie, ale nad sprowadzeniem was tak.
G: Taak, najpierw nas sprowadzisz, a potem zostaniemy zabici?
NPCka: Hmm, nie, raczej na odwrót...

Naszej dzielnej drużynie zdarzyło się przypadkiem uwolnić czarnego smoka, który już raz usiłował sięgnąć po władzę nad Wieloświatem. Podczas pobytu w Sigil dotarła do nas pewna ?askobójczyni, każąc nam podążyć za nią i wyżołyła nam nasze zbrodnie. Parę osób znających realia Sigil orientuje się, że na dobrą sprawę czeka nas za to krótki proces z wyrokiem skazującym na śmierć, a dokładniej zostanie nami nakarmiona osławiona wiwerna ?askobójców. Po dłuższej chwili, kapłanka o bardzo wysokiej dyplomacji odzywa się do ?askobójczyni:
- Ale... to było... hmmm... niechcący?

Podróżujemy po Limbo, niedługo po tym, jak zorientowaliśmy się, że ściga nas pewien zabójca (jakiś wyrzutek githzerai), który depcze już nam po piętach i bynajmniej nie jest kiepski w swym fachu. W pewnym momencie, wędrówka zostaje przerwana, gdyż pojawia się dziewczyna, lat na oko osiemnaście. Z dużymy, błoniastymi skrzydłami. Po chwili przemawia:
- Witajcie, nazywam się Silvanei. Ja... hm. Chciałam zobaczyć, jak wyglądajć ci ludzie, któych mam zabić. 

Rozmowa z MG na temat naszej drużyny.:
MG: Wieeesz, D'n'D to jest heroic, wchodzicie do jaskini pełnej skarbów, zabijacie całe multum potworów, wychodzicie z tego bez szwanku, wynosząc wiele magicznych przedmiotów, zaskarbiacie sobie wdzięczność miejscowej ludności zabiciem jakiegoś szczególnie obrzydliwego czarnego charakteru, wasza reputacja zyskuje wiele...
Ja: Hmm, wiesz. Jak na razie, wygląda na to, że kiedy wycodzimy z jaskini trzech członków drużny jest martwych, parę potworów szwęda się już po wiosce, magicznych przedmiotów nawet nie zauważyliśmy, a z tym "głównym złym" ułożyliśmy się, celem świętego spokoju i możliwości wskrzeszenia naszych zabitych towarzyszy. Miejscowa ludność nas nienawidzi, a i my czujemy do siebie wielkie obrzydzenie i nie ufamy sobie w obrębie drużyny.
MG: Taaaaaak. Dark, powiadasz?

MG raz jeszcze przybliża nam plany BNa, który przez nas nie był w stanie zrealizować swoich zamiarów (miał na celu dobro całego Wieloświata i miał możliwości...) oraz został wampirem na służbie jakiegoś demona.
G: Hmm... to było... nieeee, nawet nie można powiedzieć, że to było niechcący, z mojej strony to było działanie z premedytacją...

Sigil, jeden z graczy chce się dostać do biblioteki Bractwa Porządku, ale nie ma pieniędzy na łapówkę. Jako, że był cały w bandażach, spróbował blefu...
G: Szybko! Ukryjcie mnie! Właśnie... właśnie uciekłem Grabarzom!

Ten sam gracz, usiłuje zdobyć pieniądze na łapówkę.  Idzie do Czuciowców.
G: Nno, nigdy chyba jeszcze nie malowaliście mumii! Zapewniam was, niesamowite przeżycie!

Lądujemy w lochach naszego przeciwnika. Chwila po ponownym uwięzieniu Tecoura (miły pan od mumii, cały w bandażach, za sprawą uprzedniej ucieczki, kilkakrotnie "prawie zabity" przez żołnierzy "tego złego"), "ten zły" rozmawia z moim bohaterem (Tecour nie może już tego słyszeć).
Ten Zły: Taaak. I wiedz, że zabicie was nie było moim zamiarem...
Maciek, prowadzący Tecoura: Taaa.... niech mi to powie prosto w twarz...

Chcąc nie chcąc, po raz kolejny zmuszeni przez niesprzyjające okoliczności, pomagamy w wyborze nowego przeora w Shra'kt'lor (wskazujemy spełniającego wg. nas wymagania kandydata). Niestety, zabójca depcze nam po piętach i chcąc zasugerować, że układanie się z nami nie jest najlepszym pomysłem, morduje go. W rozmowie z Wielkim Anarchem:
G: Hmm... widzisz, wielki Er'Dan'Heku... pomogliśmy w wybraniu przeora, tak jak nas proszono, lecz.. ee... został następnego dnia od razu zabity...
E'D'H: Cóż. Wiedzcie, iż najwyra?niej nie był dobrym przeorem...


MG: (opisując odgłosy w jaskini) Słyszycie kowadła, młoty, sierpy...
BG: ... i wielkie, łopoczące czerwone sztandary...

Gracz narzeka na to, że nabawił się dziecka podczas pewnego obrządku w Beastlands, gdyż posiadanie dziecka a tym bardziej kogoś, kto jest matką jego dziecka i ma aspiracje do bycia jego żoną nie było w planach postaci (:

BG: To niesprawiedliwe! Miałem być tylko seksualnie wykorzystany!

[ Dodano: 2005-07-05, 01:01 ]
MG: Widzicie sklep, który opisywał wam Ichindar. Po szyldzie widzicie, że JEST TO SKLEP Z BRONI?.
Gracz, który słuchał i ten drugi, który tego raczej nie czynił...: Witamy...
Ja: :leniwe podniesienie oczu znad jakiejś księgi: Witam.
Gracz, który nie słuchał: :niezrażony chłodnym przyjęciem: Czy to jest sklep?
Ja: :szybkie powstrzymanie kącików ust, które momentalnie wystrzeliły w górę: Taaaak.
G,KNS: :ciągnie dalej: A czy tu można kupić broń?

W tym momencie odgrywanie mojego bohatera szlag trafił.

Wied?min:

Drułyna ma mały problem. W Cintrze zrobiliśmy niemałą rozróbę, która zaowocowała listami gończymi. Niestety, pojawia się problem - mamy klejnoty, które szybko chcemy upłynnić. Wpadamy więc na genialny (sic!!!!!!!! pierwszy kwiatek) pomysł: ucharakteryzujemy elfkę na starą, ludzką wieśniaczkę. W porządku, wychodzi nam świetnie. Elfka wchodzi do jubilera. Wita się, zaczyna mówić o klejnotach...
Jubiler: Przykro mi, nie mówię Starszą mową.
Zapomnieliśmy, że elfka ze wspólnego zna parę fraz...

Sytuacja po walce. Mój bohater mówi:
No cóż, problemy po raz kolejny zostały rozwiązane (trzy trupy na trakcie...). Kompanio, ruszamy!
MG: (z szatańskim uśmiechem) Wyjmujesz toporek z głowy?

Warhammer:

W pewnej krasnoludzkiej twierdzy członkowie drużyny puścili przodem świętego rycerza w płytówce. ?otrzyk szedł na końcu... (MG: No to jak, odpisujecie ten punkt przeznaczenia?...")

Autorski, na obozie RPG:

Walczymy z głupim kryształem. Nie możemy go zabić. Stan zdrowia drużyny (tam się na to *zwracało* uwag?):
BG1: Złamany kręgosłup na odcinku piersiowym. Może ruszać rękami...
BG2: Przez obojczyk do płuc miał wbite kryształowe szpikulce. Po rzuceniu nim o ścianę, kryształy pękając zrobiły mu w środku niezły bajzel. Umiera.
BG3: Zdezintegrowany.
BG4: Zamrożona, jeszcze żyje, ale roztopi się wraz z lodem...
BG5: Złamana noga (w kostce). Po dwukrotnym uderzeniu o ścianę nie ma raczej szansy na wstanie.

BG1 miał pierścień o baardzo fajnych właściwościach. Gdy miał go na palcu środkowym, po wypowiedzeniu słowa-klucza (weszter...) strzelał on strumieniem energii, zdolnym zabić człowieka. Gdy potwór zbliżał się do mojej bohaterki (ta z nogą),...

BG1: zakładam pierścień na środkowy palec i celuję w pierś Silvy (ja).
Ja,MG: Co?...

Tym oto sposobem mój kumpel wykończył całą drużynę, łącznie ze sobą. Motywy Gracza: był mocno wkurzony, że przy potworze mieliśmy same krytyczne pudła. Przy zabijaniu graczy wyrzucił 3 krytyczne szczęścia. Motywy postaci były zgodne z historią i charakterem, mianowicie nie chciał, abyśmy cierpieli. Najbardziej zdumiony był MG (=

Z pierścieniem była powiązana jeszcze jedna sytuacja: miał on, niestety, pewne działania uboczne. Założony na palec serdeczny leczył osobą, w którą był wycelowany palec, lecz, niestety, powodował u osoby, która z niego korzystała omamy podobne do tych, które występują w wyniku zażycia LSD. Znajdowaliśmy się na pustyni, która silnie oddziaływała na magię, więc gdy BG po raz pierwszy użył, nie zadziałał. MG po 7 "weszterach" opisał graczowi, że wydaje mu się, że pływa w wodzie, której kresu nie widać. Smakuje wody i zauważa, jaka jest ona pyszna. Zaczyna ją ?apczywie pić i nie chce przestać. Jako że pustynia składała się z kości (mniejszych i większych zyjątek), BG lezał na ziemi i wcinał kości...

Forgotten realms:
Przypadki jednego "paladyna".

BG: jak to nie mogę sobie kupić niewolnicy??? Przecież są na sprzedaż...

BG: Dlaczego mam zanieść całą tą kasę do świątyni?!?!


Planescape:

BG(nie ma pojęcia o strzelaniu, przed wystrzałem z kuszy)Muszę ratować moich przyjaciół, ale nie tak, żeby ich zabił...

BG(kobieta): Podchodzę do tego pana i daję mu... (zawieszka (; Po dwóch minutach śmiechu) ...miksturę mniejszego uzdrowienia....

BG(ta sama): MG, czy ja go nadal dotykam?

MG: Widzicie t?tent...

MG: Ten człowiek jest elfem...


Czasami myślę że żyję w piekle
Czasami myślę że to zaszczyt
------------------------------------
we, geeks, salute you!
http://wielun.biz/images/signatures/10428040644aae9d1767495.png

Offline

 

#2 2005-07-05 01:01:46

wcalenie
Pierwszak
Zarejestrowany: 2005-06-27
Posty: 2

Re: Kwiatki z sesji

System Neuroshima (falloutowy cyberpunk):
Jako MG często mam problemy z zachowaniem choć skrawków scenariusza, na którym MIA?A opierać się przygoda. Tysiące sugestii... i Nic... oto przykłady:

G1:Myślisz, że możemy go zjeść?
G2:Wygląda całkiem smacznie...
MG:Trup podnosi głowę i kręci głową. Chyba rozumiecie, że jest niejadalny i może Wam się jeszcze do czegoś przydać.
G3:A może by tak skleić mu oczy?

MG:Rozbroiliście bombę. Uratowaliście rodzin?ę. Fajnie nie?
G1:To jeszcze próbujemy wziąść i sprzedać tę bombę.
G2:Hmm.. a jak wybuchnie?
MG:...
G1:Bierzemy ją.
MG:Zaczyna tykać... macie to szczęście, że bomba jest tykająca i przynajmniej to wiecie.
G2:W nogi!
G1:A rodzina?
G2:Sprzedają bombę... będzie dobrze... na pewno im się uda.

G1:I że niby ja mam w takich ciuszkach paradować po ulicy?
MG:Jeśli chcesz pozostać niezauważony...
G1:Chyba jednak wolę standardowy Hack'n'slash w takim razie.
MG:OK, 6-osobowy gang zmierza w Twoim kierunku. Jeden ma wyrzutnię.
G1:Te ciuszki wcale nie są takie złe...

MG:Oberwałeś między oczy z shotguna. Chyba nie muszę tłumaczyć, co to znaczy?
G1 (naiwnie):Kolejną brzydką bliznę w kształcie sfastyki?


Nowe odcinki już wkrótce

Offline

 

#3 2005-07-05 18:51:47

Andae
Sferowiec
Od: Sen
Zarejestrowany: 2005-07-04
Posty: 54

Re: Kwiatki z sesji

Jak byliśmy na obozie narciarskim, nasz instruktor grał z nami - mnichem. Ja prowadziłam. Jeden z chłopaków miał berło cudów i był na dodatek piromanem . Zaczęło się od tego, że podpalił gospodę (wypadła mu kula ognia). Potem próbował jeszcze raz, ale wyszła mu kula ciemności tuż przed wejściem do gospody. Mnichowi-instruktorowi udało się wydostać z karczmy (oczywiście wszyscy byliśmy w środku!), ale potem już nie było tak dobrze... Zanim udało mu się wydostać z kuli, dwa razy się potknął, raz walnął w drzewo, a potem się obraził i powiedział, że więcej z nami grał nie będzie, bo się na niego uwzieliśmy. No to go posiadacz berła cudów potraktował go swoją zabawką i wypadło na porośnięcie liśćmi .

PS. Mnich spał za darmo, uwiódłwszy posługaczkę.

PPS. Jak karczma się spaliła (nazywała się "Wesoły ?ongler"), łotrzyk od berła zamówił u farbiarza nowy szyld: płonący klown w czerwonym stroju na tle pentagramu .

PPPS: Po drodze mnich pokłócił się ze złodziejką, i zaczęli się bić na środku ulicy. ?otrzyk do spó?ki z tropicielką obstawiał zakłady i nie?le na tym zarobił .

PPPPS. Kapłan (btw narkoman i alkoholik) w płonącej karczmie smażył sobie kiełbaski nad ogniem. Gdyby nie stra? miejska, która go stamtąd wyniosła, to byłby koniec jego kariery...

(te kwiatki pochodzą z innego forum, ale są mojego autorstwa)


"I will always remember their cries
Like a shadow they'll cover my life
But I'll also remember mine
And after all I'm still alive..."

Offline

 

#4 2005-07-09 01:33:09

maed
Air Genasi
Od: Wieluń
Zarejestrowany: 2005-06-25
Posty: 470
Serwis

Re: Kwiatki z sesji

Wczorajsza sesja pod hasłem 'Deus ex machina' (;

?otrzyk Tecour siedzący w więzieniu kombinuje, jak się wydostać...
T (do strażnika przychodzącego na nową zmianę): Witaj, jestem Tecour. Czy chciałbyś mnie umyć?

BG (Shirley) narzekający BNowi (Ichindar) na status nieustannie ściganych:

BG: Dlaczego oni nas tak ciągle ścigają?...
BN: Ponieważ wg nich stanowimy zagrożenie dla Wieloświata...
BG: Tylko dlatego??

Yoss chcący wykazać wyższość nad jakimś BNem <: "Wyniośle myślę".


Czasami myślę że żyję w piekle
Czasami myślę że to zaszczyt
------------------------------------
we, geeks, salute you!
http://wielun.biz/images/signatures/10428040644aae9d1767495.png

Offline

 

#5 2005-07-29 21:51:52

Krysiul
Pierwszak
Od: Serock
Zarejestrowany: 2005-07-29
Posty: 8
Serwis

Re: Kwiatki z sesji

A oto, co dzieje się na naszych sesjach wink

MG podczas sesji w Warhammera:
"Idziecie przez pola, mijacie las, miajcie zagajnik, mijacie brzezinkę..."
Jeden z graczy przerywa:
"I dochodzicie do Auschwitz."

Rzecz dzieje się w ratuszu. Upolowaliśmy wampira, za którego była wyznaczona nagroda, zanosimy łeb burmistrzowi (nawiasem mówiąc urżnąłem wampirowi łeb tarczą, bo nic ostrego nie miałem). Po odebraniu nagrody chciałem spalic łeb wampira na miejscu, żeby cholera nie ożyła wink Mówię: "Biorę hubkę, krzesiwo i podpalam głowę."
MG: "Rzuć na obrażenia- właśnie spaliłeś ratusz."

A to trochę obrzydliwe, uprzedzam, ale mnie rozwaliło.
Lekko powalony kumpel podczas zwiedzania miast stwierdził, że załatwi się na środku ulicy lol Przylecieli strażnicy, każą płacić grzywnę, a on się tłumaczy:
"Ale ja pochodzę z dalekich stron i tam w ten sposób wyrażamy szacunek dla mieszkańców miasta." Grzywny płacił nie musiał, ale kazali mu posprzątać. Tutaj był problem, bo nie miał czym. "Biorę na tarczę i niosę w stronę rzeki" MG: "Stolec jest za rzadki, spływa z tarczy". W końcu koleś musiał to przenieść rękami, a pó?niej miał minusy do ogłady, bo miał ufajdaną tarczę, a oczywiście na pomysł, żeby umyć ją w rzece, już nie wpadł.

Może coś sobie jeszcze przypomnę wink

EDIT: Już sobie przypomniałem wink

Podczas wycieczki do Czech chęć zagrania w Warhammera wyraziły dziewczyny, które o RPG nie miały pojęcia, ale że sesje na wycieczkach były bardzo lu?ne (nie mieliśmy nawet kości- rzucaliśmy monetami smile ), to się zgodziliśmy. Oczywiście zaraz zaczęły rozrabiać i zasn??y na środku rynku. Gwardzista chciać nałożyć na nie grzywne, ale zaznaczył, łe mogą zapłacić w naturze lol Zgodziły się, ale jednej nie wyszedł rzut na zręcznośc lol
Komentarz MG: "Niestety, nie wytrzymałaś tempa, dostałaś zadyszki, spadłaś i potłukłas się boleśnie."


Pierwszy potwór, którego zabiłem, wcale nie miał dwóch głów, czterech par rąk, sierści, pazurów ani ogromnych kłów- to był człowiek.

Offline

 

#6 2005-08-01 21:10:54

Orzecho
Pierwszak
Zarejestrowany: 2005-07-30
Posty: 2

Re: Kwiatki z sesji

Ostatnio miałem taką sytację:

Walka z lodowym robalem.

MG(ja): Nagle z ziemi wynurza się ogromny lodowy robal. Jest "porośnięty" lodem i ma ogromną, ziejącć ciemnościć paszczę. Zaczyna świergotać.

?eby nie było to lodowy robal ma taką zdolność "świergot" wink

W tej samej walce gość rzucił na robala kulę ognia. Facet miał 10 poziom więc kula była troszkę silna. A lodowy robal ma podtyp stworzenia zimna. Oczywiście zabiło go odrazu. Ale facet nie wiedział, że jest coś takiego jak Zabójcza agonia wink szufelką go zbierali wink

Półork barbarzyżca całą grę siedzi w światyni bo boi się, że zabije go mag [jeden z graczy*]. Siedzi i płodzi dzieci wink Potem miał armię to koledze spalił dom wink

* Miałem wojnę między graczami.

To było za nim zacząłem prowadzić w DnD. Graliśmy bez systemu. Koleś chciał się umyć więc zbudował balię i nalał tam wody. Miał pecha bo tam miała rozegrać się bitwa wink w dodatku on był w armii wink

Offline

 

#7 2005-09-11 22:42:25

maed
Air Genasi
Od: Wieluń
Zarejestrowany: 2005-06-25
Posty: 470
Serwis

Re: Kwiatki z sesji

Kfiatki z wypadu RPGowego w Bieszczady. UWAGA! Nie do końca cenzuralne (;

Przed wejściem do jednego z miast na Mechanusie członkowie drużyny kolejno proszeni są o zidentyfikowanie się. Nikomu to nie jest w smak, ponieważ są poszukiwani za pewne przestępstwo. Postać nowego gracza po podaniu imienia przechodzi jednak spokojnie - wszak nie miała udziału w rzeczonym przestępstwie. Inna osoba zapomina o tym, że jej postać ma pierścień tarczy umysłu i jest wybitnie zirytowana (;
BG: Pierdolony skurwiel!
BN: Witaj w naszym mieście, Pierdolony Skurwielu.

Konfrontacja z BNem, który zaczął ścigać drużynę za wybicie (niech żyją zmiany charakteru wynikające z nieszczęśliwych zbiegów okoliczności) pewnego miasta. Drużyna stara się, rzecz jasna, użyć blefu i uniknąć konfrontacji.

BN: ... (kwiecisty wywód) i położę kres waszej plugawej egzystencji!
BG1: Ale to na pewno pomyłka, panie, wyjd?my na zewnętrz, nie róbmy zamieszania, wytłumaczymy wszystko na spokojnie...
BN: Bynajmniej nie jest to pomyłka - was bowiem zidentyfikowano jako rze?ników biednego, bezbronnego miasta na Celestii...
BG2(znad karty postaci, całkowicie odruchowo): Nie Celestii, a Mechanusie...

Blefowanie szlag trafił.


Czasami myślę że żyję w piekle
Czasami myślę że to zaszczyt
------------------------------------
we, geeks, salute you!
http://wielun.biz/images/signatures/10428040644aae9d1767495.png

Offline

 

#8 2005-09-12 20:08:31

Andae
Sferowiec
Od: Sen
Zarejestrowany: 2005-07-04
Posty: 54

Re: Kwiatki z sesji

Krótki kwiatek z sesji na obozie:

BG1 grał w DnD zdaje się pierwszy raz. Właśnie powalił jakiegoś wroga, facet jest tak ranny, że nie jest w stanie się ruszyć.
BG2: Zrób mu coup de grace, będzie spokój!
BG1 (zdziwiony): Ale ja z kopa zadaję mało obrażeń...

Ogólnie połowa sesji była jednym wielkim kwiatkiem, dla niektórych osób mniej miłym (za przerwanie "panom" pijatyki moja postać została dosłownie przecięta na pół... i tak mnie wskrzesili, nie wprawiło mnie to jednak w specjalnie dobry nastrój...), i takie tam.


"I will always remember their cries
Like a shadow they'll cover my life
But I'll also remember mine
And after all I'm still alive..."

Offline

 

#9 2005-09-19 19:26:13

Freeze
Moc
Od: by tu wziąć bimber?
Zarejestrowany: 2005-09-17
Posty: 532

Re: Kwiatki z sesji

Sesja, FR
MG opisuje pogode:
MG: Z nieba spadają zawały serca : P
Walka:
Gracz 1: <Strzelam w goblina>
MG: Gracz 1 strzela w goblina swym przeswietnym łukiem i... trafia w drzewo
Ja: <Atakuje goblina mieczem>
MG: Ja rąbie i siecze swym potęznym wielkim magicznym mieczem bez żadnych właściwości magicznych i wyrębuje 1 pkt obrażeń
MG: Teraz gobliny... Gobliny skupiaję się i zabijają Gracza 3 który nie przyszedł...
Gracz 1: <Znów strzelam w nie z łuku>
MG: Znowu drzewo
Optymistyczny koniec:
MG: Złapał Cię gigantyczny pająk.
Ja: <Panika>
Gracz 2: <Strzelam w pająka z kuli ognia> Spokojnie...
MG: Spaliłaś ubranie Ja, pająk wyszedł bez szwanku... Dobra na tym koniec

Kolejna Sesja:

MG:Spada na Ciebie sieć. Za nią rzucają się dwa orki
Ja: <szamocze się by wyrwać >
Gracz 1: <Rzucam się mu na pomoc>
MG: Wpada na Ciebie ork>
Gracz 1: <Tnę go kosą po brzuchu>
MG: Odskoczył
Ja: Zapomnieliście o mnie?
MG: Aha... atakuje Cię ork...
Trochę pó?niej:
MG: Zabiłeś orka włócznią Ja. Ork na Ciebie spada przywalając Cię
Gracz 1: O?!
Ja:<Atakuje orka tym starym mieczem>
MG Ork blokuje, ale miecz się rozpada na kilka części. Trafia orka w głowę i Gracza 1 w pośladek>

Inne:

Kumpel kończy sesje:

"Oj dobra gwałce ją, zabijam i spadamy"

MG: Zw... nie rozrabiajcie
Wampir: <Rzucam się na strażnika i wysysam mu krew>
Krasnolud: <Wybiega z mieczem> Zabije wszystkich w tym mieście!!!!!!!!
Ja: <Kradne wódkę i upijam się, po czym teqile i upijam się>

Jak kolega kończy gadke z wieśniakiem
<Tłuke dziada drągiem>

Mój paladyn:

Talizman Helicorusa: Jesteś Złym paladynem. Spotka Cię kara... Za morderstwa i spanie po wie?ach bez opłat
Ja: <ide sprzedać mój talizman>


Tomatador

Offline

 

#10 2005-09-19 22:24:00

maed
Air Genasi
Od: Wieluń
Zarejestrowany: 2005-06-25
Posty: 470
Serwis

Re: Kwiatki z sesji

Kwiatki amoralne, czyli przypadki pewnej drużyny.

(Gracze, po długim męczeniu się z niemiłymi okolicznościami, wracają na drogę prawości. Efekty? 3 osoby z załamaniem nerwowym. Postanawiamy naprawić zlo, które wyrządziliśmy, m. in. łotrzyk oddaje pieniądze za coś, co kiedyś ukradł)

MG: Hm. Jesteś pewien, że masz tyle pieniędzy?
T: Tak, mam je przecież z tamtego miasta (miasto, które... zmietliśmy z powierzchni ziemi)
MG, G1: YYyyy....
T: No co? Nie jest tego dużo, ale jednak powinno starczyć...
MG, G1: ee...
G1: Wiesz, T, my apelujemy do Twojego sumienia...
T: Hm. Ach. Tak... ale przecież ja w tym mieście nikogo nie zabiłem, ja TYLKO kradłem!!


(kfiatek telekomunikacyjny d; )

T: M, czy mogłabyś mnie połączyć z N.?
G1: Tia, M., on chciałby zamówić międzyplanarną...


(kfiatek multimedialny)

NPC i G1 rozmawiają.

NPC: Wypadałoby porozmawiać jeszcze z M. (M przeżywa załamanie nerwowe i nie chce z nami rozmawiać)... szkoda, że jest niedostępna...


Czasami myślę że żyję w piekle
Czasami myślę że to zaszczyt
------------------------------------
we, geeks, salute you!
http://wielun.biz/images/signatures/10428040644aae9d1767495.png

Offline

 

#11 2005-10-11 12:51:48

Kusin
Obieżysfer
Od: Wieluń
Zarejestrowany: 2005-06-28
Posty: 25

Re: Kwiatki z sesji

bohater przeżywał załamanie nerwowe i chciał sie pozbawić pewnych narządów
"wale sobie mieczem  ! ! ! "

tenże sam bohater gdy usłyszał w głowie śpiew pewnej piękności zaczął mówić:

PC1 "kwiatki  kwiatki  kwiatki  kwiatki  kwiatki  kwiatki  kwiatki  kwiatki  "
PC2 "dobrze sie czujesz nie?
PC1 NIE ! "kwiatki  kwiatki  kwiatki  kwiatki  kwiatki  kwiatki  kwiatki  kwiatki....
no troche jeszce było ale nie pamiętam


a to jeszce ze starej sesji ?orhamca
axel narbelos : 
eee do dupy... ide walić konia!!!
MG: Koń nie jest zadowolony . rzucmy za obrażenia...


            Master of Tongue ! ! !

Offline

 

#12 2005-10-31 18:17:24

Freeze
Moc
Od: by tu wziąć bimber?
Zarejestrowany: 2005-09-17
Posty: 532

Re: Kwiatki z sesji

Nooo to teraz wam opowiem o wojowniku światłości, dobrym i miłym Thogunie Krytyczne Pudło, czyli o moim paladynie (cicho)...

Zaczęło się to... ech, nie pamiętam, spytam mojego MG, może pamięta. Ale wracając do rzeczy, ja i mój towarzysz (człowiek-wojownik) idziemy sobie traktem, a tu rozwidlenie. Wybieramy północ. Natrafiamy na coś w stylu miasta. Warowne, a jak pó?niej się okazało mało gościnne. Podchodzimy do strażnika:
Strażnik: By wejść musicie dać po 10 sztuk złota...
Mój paladyn: ?e niby jak?
Strażnik: Dajecie albo won...
Waleczny (czyli wojownik): No dobra, musimy uzuzpełnić zapasy. Musimy wejść...
Paladyn:<warczy pod nosem na czym świat stoi>
Idziemy do miasta, rozglądamy się. Mamy uzupełnić zapasy, więc idziemy na targ. Waleczny kupuje zapasy za korcie, a Paladyn się wykłoca.
Kupiec: Bierzesz czy nie?
Paladyn:Człowieku!? Sztuka złota za to??? Jestem paladynem, walcze ze złem...
Kupiec: A co mie to obchodzi? Bierzesz?
Paladyn znowu mruczy pod nosem i idziemy dalej. Wkraczamy sobie do gospody. Jak zwykle wywiązuje się bójka. Krzesła latają, dziewki służebne piszczą. Waleczny, dostał na tyle że zemdlał. Paladyn zajmował się akurat dziewką służebną, ale gdy ujrzał że towarzysz oberwał, albo raczej że dostał pożądnego kuksańca, rzuca się do bitki.
Paladyn: Atakuje drania młotem
MG: Yyy... przecież możesz pięścią
Paladyn: Wole młotem
Nawiązuje się mała bitka. Paladyn chyba za mocno walnął, bo koleś mdleje, a za mną rzucają się jego znajomi. Paladyn szlachetnie bierze więc Walecznego i wieją. wlokąć go za nogę, jest jednak spowolniony, a oni są coraz bliżej. Zostawia go więc i ucieka sam...
Waleczny: Ej!...
Paladyn: Nieprzytomni głosu nie mają...
MG: ?lepy zaułek... dogonili was i wyjmuą sztylety... Jeden to strażnik miejski...
Mój paladyn  zabija więc jednego, ale dwóch pozostałych nadal się trzyma. Nagle wyskakuje zakapturzony jegomość i rzuca "Płomienne Dłonie" czy jakoś na przeżyłych. Mój paladyn przeżywa, a zakpturzony wpada do karczmy i widać ze wpuszcza kule ognistą. Paladyn budzi Walecznego, kopem. Obszukują zwłoki. Znajdują pierścień i idą sprzedać go do kupca. Waleczny jednak nie umie go sprzedać za dobrą cenę, więc zakłada na palec. Szukamy miejsca na nocleg, jeden kupiec proponuje u siebie bierze kilka srebrnych. Zauważamy jednak jakiegoś dziwnego kolesia z kapturem. Wychodzi za miasto, my go śledzimy, myśląc że to ten co nam pomógł. Wchodzimy w zagajnik, a tu ogry wyskakują. Zabijają kolesia, a my ogry. Waleczny idzie podobijać ogry. Jeden coś mruczy. Walezny się przysłudziwkae
Ogr: Chłyyy reeeeek aaargh i rzuca toporem w Walecznego i sam umiera
Waleczny pada na ziemie. Paladyn tarza się po ziemie ze śmiechu, po czym obszukuje zwłoki. Znajduje skrzynke i kartke przy zakapturzonym. Napis głosi: Dać Erlenowi, burmistrzowi miasta "Cośtam" (zanczy się tego w którym byliśmy). Waleczny jakoś się pozbierał i wleczemy to do burmistrza. Mój paladyn chce otworzyć najpierw, ale Waleczny mówi by zanieść. Burmistrz otwiera i w środku jest 1000 sztuk złota!
Paladyn: Tumanie jeden! Mówiłem otworzyć!
Waleczny: Może dostaniemy nagrode...
Nie dostaliśmy. Za to chcieli wtrącić do więzienia za "wymuszanie pieniędzy". Mój paladyn podsłudziwkae burmistrza i wie że 3 strażników ma zanieść forse do koszar. Razem z Walecznym robi zasadzke. Zabijąją drani, ukrywają zwłoki i dzielą się pieniędzmi. Idą do kupca u którego mają nocleg. Ten odmawia. Drań to oszust. Niestety nie udało nam się zobaczyć jak aresztowała go straż, gdy wrobiliśmy go w mordestwo. W końcu po coś były te zwłoki straży, no nie?
Sprawa spania została jednak rowiązana. Na środku miasta była wieża, na której dostanie się kosztowało kilka monet. Przekradliśmy się i zasneliśmy.
Na drugi dzień Waleczny się targuje z kupcem o jakąś błyskotke.
Waleczny: No cholera...
Kupiec: Obrażasz mnie?
Waleczny: No co ty?
Kupie: Straż!!!
Mój paladyn wieje, a Walecznego aresztują. Ja jednak szlachetnie napadam na eskorte więzienną. Wiejemy z miasta bo goni nas Straż. Zabijamy przy okazji strażnika bramy, a ja zabieram swoją frose...
Po uciecze dotarliśmy do pewnego przywódcy Nied?wieżuków, który planował napad na miasto. Nie ma jak najemnictwo...
W następnym mieście musiałem sprzedać symbol Heiorusa czy jak mu tam bo mnie denerował...
C.d.n


Tomatador

Offline

 

#13 2005-10-31 20:08:18

Andae
Sferowiec
Od: Sen
Zarejestrowany: 2005-07-04
Posty: 54

Re: Kwiatki z sesji

Heh, Freeze... rządzisz big_smile

Też mam kwiatek. Właśnie dołączył do nas nowy gracz, kumpel MP. Problem w tym, że jeszcze się nie spotkaliśmy, nasz wspaniały team (składający się z 4 osób, w tym dwóch obecnych graczy, MP miał sporo roboty big_smile) był kilkanaście kilometrów poza miastem. Tenże nowy, elf czarodziej, w owym mieście już się znalazł. Miasto zresztą było atakowane przez słabe, lecz bardzo liczne potwory. No cóż, na początku jakoś sobie radził, ale w końcu wzmiankowane bełkotniki otoczyły go. MP opisuje sytuacje, wiadomo, dramatyzm... Kończy pytaniem:
MP: Co robisz?
G1: Eee... nic.
MP: Jak to nic!?
G1: Wybacz, nie słuchałem cię.
MP (z wrednym uśmiechem): Atakuje cię jeszcze 8 bełkotników. Zauważasz, że mają obroże, a litery na nich układają się w napis "NIE WKURZAJ MISTRZA GRY!"

Skończyło się śmiercią gracza big_smile. Nie wypada przyznawać się Mistrzowi do niesłuchania...


"I will always remember their cries
Like a shadow they'll cover my life
But I'll also remember mine
And after all I'm still alive..."

Offline

 

#14 2005-10-31 21:26:31

Freeze
Moc
Od: by tu wziąć bimber?
Zarejestrowany: 2005-09-17
Posty: 532

Re: Kwiatki z sesji

Mówiłem że mam fajnego paladyna, a ty mówiłaś że nie może być świątobliwy ^^ O tak... kocham MG, wszystkich...
A teraz opowiem wam o kwiecistej nocy w burdelu pewnego miasta... Jako że mój paladyn miał jakieś święto i sie zlał w trupa (żeby potrzebne było święto tongue) to go tam nie było. Elrond Waleczny (Przypomniało mi się jego imie) i Quasill, elf tropiciel poszli zarabiać... Tak ZARABIA?... Beze mnie to oni jak ślepe kaczki, ale wróćmy do tematu... Walecznemu pewien krasnolud zaproponował... no wiecie... Chłopak się zgodził... A Quasill uratował elfke-striptizerke przed krasnludami co się darły "R-O-Z-B-I-E-R-A-j"... Ale wróćmy do Walecznego... Na początek rzut 20-stką na długość ^^... Wypada 13 tongue... Krasnolud... maf maf... nawet Freeze nie jest tak szalony by wam to opisać... Po czym Elrond tańczy i ma nową umiejętność "Taniec ereotyczny"


Tomatador

Offline

 

#15 2005-11-03 09:17:37

MachaÂł
Moc
Od: Stąd
Zarejestrowany: 2005-07-31
Posty: 280
Serwis

Re: Kwiatki z sesji

Powiem tak, albo ty jesteś nadwyraz sprytny albo twój MG nie jest zbyt sprytny (nikomu nie ublizając) bo za takie zachowanie powinno ci stać się niemiłego (np. utrata mocy paladynów, napis "cieć" na czole itd.) więc gratuluje ci ciekawego paladyna i życzę ci byś jak najszybciej mogł być rycerzem śmierci (z Warcrafta) lub strażnikiem cienia (ten to chyba z NWN, może być i w podręczniku).

Offline

 

#16 2006-02-22 01:16:19

maed
Air Genasi
Od: Wieluń
Zarejestrowany: 2005-06-25
Posty: 470
Serwis

Re: Kwiatki z sesji

Profesjonaliści, czyli rozd?więk między zachowanie NPCów i PCów

G1: (niezadowolnony, kończąc wymienianie profesjonalistów, którzy nam wchodzą w drogę): A my? My nic nie umiemy, pomimo swoich poziomów...
MG: (pocieszająco) Nieprawda, G2 bardzo profesjonalnie dokarmia dzieci z Ula, G3 profesjonalnie prowadzi sklep...
G1: (nieprzekonany) Tia, G4 za to jest profesjonalnym wariatem, a ja profesjonalnie rozbrajam pułapki. Sobą.

Paradoks wskrzeszania BG:

G: O rety, znowu popełniłem samobójstwo! Już trzeci raz w moim życiu!


Czasami myślę że żyję w piekle
Czasami myślę że to zaszczyt
------------------------------------
we, geeks, salute you!
http://wielun.biz/images/signatures/10428040644aae9d1767495.png

Offline

 

#17 2006-07-11 18:53:01

Adahn
Gestor
Zarejestrowany: 2006-03-15
Posty: 194

Re: Kwiatki z sesji

To jest jeden wielki kwiatek smile  a raczej przeciętna sesja smile
http://www.cybermoonstudios.com/8bitDandD.html


"NI!"

Offline

 

#18 2007-02-26 14:41:17

lkpo
Gestor
Od: Wrocek
Zarejestrowany: 2006-03-09
Posty: 121

Re: Kwiatki z sesji

Takie dość zabawne wydarzenie. Pewien koleś(wojownik jakiś) wkurzył MP rządzą krwi.
MP:z lasu wybiegają elfickie dzieci i zaczynają kopać cię w piszczel.
G:krzyczę aby je przegonić po czym idę w stronę osady
MP: Nie możesz iść. Za to kiedy się czołgałeś wybiegł warg i odgryzł ci nogę. Umierasz z wykrwawienia.


Put banana in your favourite ear.

Offline

 

#19 2007-04-02 17:31:44

MachaÂł
Moc
Od: Stąd
Zarejestrowany: 2005-07-31
Posty: 280
Serwis

Re: Kwiatki z sesji

Tak może nie do końca na sesji ale z sesją związane. Otóz osobnik został przyjęty do bractwa, nazwy jak na razie nie wymyśliłem więc powiedziałem graczowi, że jest za młody w stopniu by się doweidział, jak na razie to dla niego "Mroczne Bractwo". A, że gracza 2 nie było na sesji to się w szkole dowiaduje co było na sesji, podsłuchiwałem rozmowę.

G1:(...)po za tym zostałem przyjęty do bractwa, wiesz jak się tam dostałem?
G2:Wykastrowałeś się?
G1:Nie?!
G2:Wykastrowali cię?
G1:NIE!?!
G2:To kogo wykastrowali?

W tym momęcie wybucham śmiechem i się dowiadują, że ich słucham.

Wiem, wiem, niezbyt dobrze przełożyłem to co mówili, ale skreloza nie boli.

dodane 4 IV 2007 jorku

Tekst też nie związanmy bezpośrednio z sesją, ale pośredni, i to jeszcze z naszą sesją.

SouthBox:
Machał:  Zacznijmy od tego-nie robie z siebie dresa tylko mam niską charyzmę, po za tym  zamierzałem gnoma wpierdzielić w kłopoty za to, że osmalił mi ubranko.
Faerish:  "wpierdzielić w kłopoty za to, że osmalił mi ubranko.", czy to nie zachowanie drecha?
Maedhros:  zamienic "wpierdzielic w klopoty" na "wpierdolic skurwielowi", "za to, ze" zamienic na "bo kurwa", "osmalil mi ubranko" zamienic na "ujebal mi dres" wink

Warte zapamiętania.

Offline

 

#20 2008-09-28 00:28:54

Kamulec
Obieżysfer
Od: Wrocław
Zarejestrowany: 2007-08-30
Posty: 32
Serwis

Re: Kwiatki z sesji

1. Sprzedawca drewna: Jakie drewno?
BG: Na eksport.
Ale jakie?
BG: Z puszczy.

2. Drużyna wraz ze sprzymierzeńcami atakuje systematycznie obóz kultystów Valsheroona. Mały obóz BG rozmieścili w wypłukanym przez wode otworze w skałkach krasowych (przybliżonykształt przedstawiony poniżej).
_____
|       |_________
|        _________
|____|               

Czarodziej BG rzuca lot, wznosi się do góry i krzyczy do elifich sojuszników, by rzucili ochronę przed ogniem, po czym gracz dodaje: To będą Termo-pile.

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson